facebook

Taka taktyka!

Każdy powód jest dobry, żeby wytłumaczyć swoją winę. Dziś znajdę taki: relacji po Pasji Kleosin nie było, bo musiałbym dwa razy pisać to samo.
Bo mecze były prawie takie same. Mecz z Pasją sprzed tygodnia i mecz z Orlętami z wczoraj. Oba mecze Husar wygrał. Oba mecze cztery do jednego. W obu do przerwy Husar grał słabo, kiepsko, beznadziejnie. W obu do przerwy przegrywał. W obu po przerwie pokazał, że jest lepszy.
Analogii jest wiele, ale że mecz meczowi nierówny to na początek jednak dwa zdania o meczu z Pasją. Z Pasją w Juchnowcu Dolnym (Chyba, że Górnym, na pewno nie w Kościelnym, a już na pewno na pewno nie w Kleosinie. Chociaż Pasja to Pasja Kleosin.). Łatwo nie było. Husar grał, próbował i starał się z całych sił, ale grał słabo, próbował marnie i siły zachował na drugą połowę. Do przerwy 0-1. Po przerwie na boisko wszedł Łukasz Pawluczuk (Pamiętacie go jeszcze? Pamiętacie! Nie da się zapomnieć. Chociaż ostatnio gra niewiele. Kontuzje niestety). Wszedł i wyrównał. Wszedł i zaczęła się gra. Na 2-1 strzelił Kazimierz Tararuj i się posypało. Na 3-1 Daniel Nikiforuk. Na 4-1 też ktoś strzelił. Chyba Adrian Dmitruk, ale twierdzi, że to nie on. Nieważne. Ważne 3 punkty. Miało być dwa zdania, wyszło kilka zdań, przechodzimy do Orląt.
Z Orlętami Husar grał w Nurcu. W trzeciomajową niedzielę. Nie w pierwszomajowy piątek, jak pisała prasa lokalna i co mogło zmylić niektórych. Zaznaczmy: Husar w Nurcu zawsze gra w niedzielę. Zawsze o 14:00. Chyba, że niedziela wypada w środę ale to raczej rzadko. Terminy terminami, publika dopisała. Chociaż trzeci to był maja i barwy obowiązywały biało czerwone, kibice w większości na zielono. W pięknych zielonych bluzach, w pięknych zielonych szalikach, z zielonym w sercu i portfelach przyszli. Nie śpiewali, ale byli. Dziękujemy. Husar też wpadł na mecz. Co prawda w piątek Husar świętował, pożegnał jednego z kolegów (niech mu żona lekką będzie), ale nie zapomniał, że w niedzielę balety tylko na boisku. Trochę szkoda, że Husar nie pamiętał o pierwszej połowie. Na szczęście na drugą się zjawił, nakopał goli i trzy punkty zostały w domu.
Od początku. W pierwszej połowie na zawody „kto mocniej kopnie się w czoło” Husar wystawił prawie najsilniejszą jedenastkę. I wygrał! Najmocniej w czoło kopnęli się środkowi obrońcy do spółki z bramkarzem. Troszeczkę lżej ale też mocno zawodnicy ofensywni. W rezultacie 0-1 do przerwy. Ale wytrawni obserwatorzy nurzeckiej piłki wiedzieli. Oni wiedzieli, że mecz ma dwie połowy, na ławce są rezerwowi, którzy jak trzeba pomogą, a świętują ci którzy grają 90 minut a nie 45. Nie wiedziały Orlęta z Czyżewa. Dlatego po przerwie grał tylko Husar. Na 1-1 Piotrek Grzyb. Uwaga!! Głową po stałym fragmencie gry. O tym będzie się mówiło za sto lat. Husar zawsze gra „z głową” ale bramek głową nie strzela, bo nie umie. A może umie? Bo na 2-1 bramkę GŁOWĄ zdobył Krzyś Jezierski. O tym będzie się mówiło z pięćset lat. Nie dość, że chłopak raczej bramek nie strzela w ogóle to głową nie strzela w ogóle. I potwierdził to za chwilę. W najbanalniejszej sytuacji do strzelenia gola podał bramkarzowi. Głową podał, bo przecież głową strzelać nie umie. Coś tłumaczył, że za wysoko piłka leciała, że za niski jest, że pod słońce. I tak mu nikt nie wierzy. To trzeba było strzelić. Na szczęście takich problemów nie miał Daniel Nikiforuk. Po podaniu Mateusza Wielogórskiego poturlał piłkę w stronę bramki, później podmuchał (bez dmuchania by się nie dotoczyła), później piłka odbiła się od słupka, wpadła do bramki i było 3-1. A na 4-1 strzelił Adrian Dmitruk i wczoraj to na pewno on strzelił, bo każdy widział. Tak się mecz zakończył. Warto wspomnieć, że Husar miał jeszcze kilka dogodnych sytuacji do strzelenia gola, że Orlęta raczej nie miały, że Sylwek Gronowski rządził w środku pola, że Rafał Zalewski (szesnastolatek) był nie do przejścia na prawej obronie, że Mateusz Wielogórski spisał się na prawej pomocy a Kamil Miler na środku obrony. Ogólnie mecz był całkiem ciekawy i co najważniejsze wygrany. W najbliższą niedzielę Husar jedzie do Narewki czyli do wicelidera, któremu zechce pokrzyżować plany awansu. Nie, że mamy coś do Narewki, ale ten mecz musimy wygrać. Fajnie byłoby wygrać dla kibiców, więc zapraszamy gorąco! Husa role!

Husar Nurzec – Orlęta Czyżew 4-1 (0-1).
Bramki: Piotr Grzyb, Krzysztof Jezierski, Daniel Nikiforuk, Adrian Dmitruk
Skład: Michał Tarasiuk, Rafał Zalewski (Szymon Przanowski), Kamil Grzyb, Kamil Miler, Damian Wielogórski, Mateusz Wielogórski, Sylwek Gronowski, Piotrek Grzyb (Mariusz Zalewski), Piotrek Tararuj, Daniel Nikiforuk (Adrian Dmitruk), Kamil Wawrzyniak (Krzysztof Jezierski).


Autor: KJ | Dodano: 2015-05-04 15:54:05

Najbliższe spotkanie
Husar Nurzec Krypnianka Krypno

Data: 17.04.2016
Miejsce: Nurzec Stacja
Godzina: 14:00
Kolejka: 16
Ostatnie spotkanie
Tur II Bielsk Podlaski Husar Nurzec
2 0