facebook

Z piekła, przez szatnię, do nieba.

Z powodu przerwy na mecze reprezentacyjne, aż dwa tygodnie musieli czekać piłkarze Husara, by zmazać plamę z Ciechanowca i zapomnieć o pechowej porażce z tamtejszą drużyną. Tym razem udali się do Wyszek. Mecz z Iskrą, który w opinii wielu, miał być przyjemnym spacerem, okazał się pojedynkiem pełnym walki i dramaturgii od pierwszej do ostatniej minuty. Ostatecznie Husar zwyciężył 2-1 powiększając dorobek punktowy o trzy cenne oczka.

Obyło się bez rewolucji w składzie naszej drużyny, a zmiany miały charakter raczej kosmetyczny. Szansę na potwierdzenie dobrej dyspozycji z treningów dostał Zalewski. Z kolei w bramce nieobecnego Nowickiego zastąpił doświadczony Kowalczyk, którego występy mogliśmy podziwiać zanim nurzecka drużyna popadła w wieloletni niebyt.

Murawa kameralnego obiektu w Wyszkach zachęcała do rywalizacji w równym niemalże stopniu, co fani naszego zespołu, którzy znów nie zawiedli. Przy akompaniamencie strażackiej syreny wspierali swoich zawodników od samego początku spotkania. A kto się spóźnił ten trąba…

…bo już w 40 sekundzie meczu padła pierwsza bramka. Dośrodkowanie z rzutu wolnego po wątpliwym faulu Zalewskiego, wykorzystał Olszański. Zanim jednak oddał pierwsze i ostatnie pół strzału Iskry w tej części spotkania, doszło do serii katastrofalnych błędów naszej defensywy. Najpierw tor lotu piłki źle obliczył K. Miler, przez co nie zdołał jej wybić. Następnie dwóch numerów buta zabrakło Miszczukowi, by sięgnąć futbolówki, która ku wielkiemu zaskoczeniu wylądowała pod jego nogami. Najsprytniejszy w tej sytuacji okazał się lewoskrzydłowy gospodarzy. Poturlał piłkę do bramki i Husar przegrywał, zanim mecz tak naprawdę się zaczął.

Niestety, zajścia z pierwszej minuty nie zmobilizowały przyjezdnych. Pierwsza połowa w wykonaniu naszej drużyny to pokaz nonszalancji i bezradności okraszony totalnym brakiem koncentracji i co najgorsze, fatalnie niskim poziomem zaangażowania. Usprawiedliwieniem nerwowych poczynań zawodników z Nurca nie może być fakt, że zadowolona skromnym prowadzeniem Iskra postawiła na skomasowaną obronę. Nieudolne próby naszych piłkarzy konstruowania ledwie zlepków akcji, budziły irytację fanów i samych graczy. Nie funkcjonowały skrzydła, brakowało rozegrania w środku pola, żadnej aktywności nie wykazywali napastnicy, a obrońcy rozgrywali swój własny mecz. Takiego Husara oglądać nie chcemy. Do pozytywów pierwszej połowy należy zaliczyć strzał w poprzeczkę Gronowskiego i fakt, że się skończyła.

Druga odsłona to już zupełnie inna bajka. Aż trudno uwierzyć, że można tak bardzo zapomnieć jak się gra w piłkę, by po piętnastu minutach przerwy tak bardzo sobie przypomnieć. Bezjajeczna kopanina ustąpiła miejsca przemyślanej, pełnej zaangażowania i woli walki grze przyjezdnych oraz nieco rozpaczliwej, aczkolwiek całkiem skutecznej obronie miejscowych. Husar całkowicie zdominował rywalizację, a na bramkę gospodarzy sunął atak za atakiem. Grą nurzeckiej ekipy znów dyrygował Gronowski, który tym razem miał duże wsparcie w postaci P. Grzyba. Obudziły się nasze skrzydła, a przesunięty na środek ataku Pawluczuk zaczął dostawać więcej piłek i kilkukrotnie zagroził leciwemu bramkarzowi Iskry. W drugiej połowie uaktywnił się również nasz zaprzyjaźniony pan sędzia. Zapewne chciał podziękować za pozdrowienia sprzed dwóch tygodni.

Husar grał dobrze, jednak minuty upływały, a piłka niczym zaczarowana nie chciała wpaść do bramki. Husar atakował, Husar strzelał, Husar wywalczył dwa rzuty karne, a sędzia niczym zaczarowany nie chciał ich podyktować. Zamiast tego ukarał Sejbuka żółta kartkę za próbę wymuszenia jedenastki. Nerwowo było również na sektorach trawnika zajmowanych przez naszych kibiców, ale oto nastała 73 minuta. Do trzech razy sztuka i to właśnie trzecia próba uderzenia z dystansu w wykonaniu Gronowskiego okazała się tą najlepszą. Piłka po jego strzale z okolic narożnika pola karnego idealnym łukiem wpadła w „okienko” bramki gospodarzy, ocierając się o poprzeczkę. 1-1! Szał radości w zespole przyjezdnych i blisko 20 minut na strzelenie zwycięskiego gola.

Husar postawił wszystko na jedną kartę. Na boisku zameldowali się Dmitruk, K. Grzyb oraz Tararuj, a ostatni kwadrans to gra trójką obrońców na rzecz wzmocnienia siły ofensywnej i popis naszego bramkarza. Bezrobotny od drugiej minuty Kowalczyk zachował koncentrację i uratował nasz zespół. Najpierw, po uderzeniu Iskry z rzutu wolnego, wybił piłkę zmierzającą pod poprzeczkę strzeżonej przez siebie bramki. Następnie w ekwilibrystyczny sposób obronił strzał głową gospodarzy po rzucie rożnym. Dwa wypady miejscowych na połowę Husara w samej końcówce meczu, mogły zniweczyć cały trud włożony przez naszych piłkarzy w to spotkanie.

Sędzia doliczył 3 minuty. Wściekłość wśród zawodników i kibiców gości. Jak się jednak okazało, 3 minuty wystarczyły arbitrowi na pokazanie naszemu kapitanowi dwóch żółtych kartek i wyrzucenie go z boiska. Co ważniejsze, 3 minuty wystarczyły Husarowi na odniesienie zwycięstwa. Ostatnie akcja, akcja rozpaczy. Piłka wylądowała na rzucie rożnym. Do wykonania stałego fragmentu podszedł Rokita. Ucałował futbolówkę, następnie posłał ją na dalszy słupek bramki gospodarzy, gdzie wrzutkę cudownie zamknął A. Miler. Oddał strzał praktycznie z zerowego kąta, a piłka po zamieszaniu na linii bramkowej wpadła ostatecznie do siatki. Ogromna radość i jeszcze większa ulga. Po dramatycznym meczu Husar zwyciężył 2-1 i wesołym autobusem wrócił do Nurca.

Husar w meczu z Iskrą pokazał dwa oblicza. Pierwsze, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć, uprzednio wyciągając wnioski oraz drugie – oblicze drużyny tworzącej kolektyw, walczącej do końca i wierzącej w zwycięstwo do ostatniej minuty. Dosłownie ostatniej.

Po raz kolejny dziękujemy naszym kibicom i prosimy o jeszcze! A sędzia, sędzia kurczak…

Iskra Wyszki 1-2 HUSAR Nurzec

Olszański 1 – Gronowski 73, A. Miler 90+3

HUSAR: K. Kowalczyk, T. Miszczuk, K. Miler, A. Miler, M. Zalewski (A. Dmitruk 65), M. Rokita, S. Gronowski, K. Jezierski (P. Grzyb 40), Ł. Pawluczuk, D. Nikiforuk ( K. Grzyb 75), M. Sejbuk (P. Tararuj 80)

Żółte kartki: M. Rokita, M. Sejbuk, K. Miler

Czerwone kartki: K. Miler (dwie żółte)


Autor: KJ | Dodano: 2014-04-30 12:37:35

Najbliższe spotkanie
Husar Nurzec Krypnianka Krypno

Data: 17.04.2016
Miejsce: Nurzec Stacja
Godzina: 14:00
Kolejka: 16
Ostatnie spotkanie
Tur II Bielsk Podlaski Husar Nurzec
2 0