facebook

Twierdza Nurzec

Husar Nurzec rozegrał trzeci mecz przed własną publicznością. Odniósł trzecie zwycięstwo. Drugi raz nie stracił bramki, a po raz pierwszy musiał się faktycznie natrudzić. Ostatecznie pokonał ciechanowiecki COKiS 2-0 i do pięciu punktów powiększył przewagę nad największym rywalem.

Frekwencja na trybunach przeszła najśmielsze oczekiwania. Sektory zadaszone pękały w szwach, loże vipowskie wypełniły się po brzegi, a trybuna ultrasów robiła robotę. Bilety rozprzedano zanim trafiły do druku. Spotkanie obejrzało rekordowe 350 osób (+/- 150). Jedynie łuki ze względów bezpieczeństwa świeciły pustkami.

W składzie Husara nastąpiła tylko jedna zmiana. Nieobecnego Kamila Grzyba zastąpił wracający po kontuzji Wielogórski. Kolejny raz na lewym skrzydle zagrał Adam Miler i udowodnił, że ustawianie go na pozycji środkowego obrońcy miało tyle samo sensu, co gdyby Łukasza Pawluczuka postawić na bramce. Pierwsze minuty to chaotyczna gra obu zespołów. Jak mawiają eksperci: piłkarskie szachy, badanie przeciwnika. Jak mawiają kibice: lelum polelum i podwórkowa kopanina. Może to stawka spotkania plątała nogi naszym piłkarzom, może koncentracja była zbyt wysoka, a może zwyczajnie się nie wyspali. Na pewno to nie strach przed przeciwnikiem, bo Husar nie boi się nikogo. Jakby nie było, pierwszą składną, wartą odnotowania akcję kibice obejrzeli w 21 minucie, po której rajd lewą stroną przeprowadził Pawluczuk. Z ostrego kąta próbował dograć do wbiegających w pole karne pomocników, jednak dobrą interwencją popisał się obrońca gości, wybijając futbolówkę na rzut rożny. Po rzucie rożnym był kolejny rzut rożny i znowu rożny. Po rożnym, rożny i długo, długo nic. Aż do 37 minuty, kiedy to atak pozycyjny rozgrywany przez naszych piłkarzy zakończył się wyśmienitą wrzutką Gronowskiego wprost na głowę Pawluczuka. Nie trafił. Uwierzycie? Romek tego nie trafił. A niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Nie tym razem, choć było blisko. Tuż przed przerwą napastnik gości (i tu cytat z poczytnego pisma lokalnego) tak się rozpędził, że minął bramkarza a także… bramkę.

Sekrety drużyny, taktyka, jej problemy zazwyczaj zostają w szatni. Chyba, że bura trenera za prezentowany na boisku szrot, chłam i antyfutbol jest z serii tych głośniejszych. Tak było tym razem. Pomogło? Pomogło. W drugiej połowie ujrzeliśmy Husar odmieniony. Do zawodników dotarło, że gole same się nie strzelą, a COKiS potrafi więcej od reszty drużyn tej ligi. Od samego początku nasi piłkarze wyszli wysokim pressingiem, agresywnie odbierając piłkę już na połowie rywala. Przyniosło to oczekiwane rezultaty. Goście mieli ogromne problemy z wydostaniem się z własnej połowy, a Husar stwarzał coraz większe zagrożenie. Na lewej flance uaktywnił się A. Miler, na prawej drobnego Tararuja zastąpił szybki Dmitruk. W defensywie bardzo dobrze pracował Piotrek Grzyb, a do przodu rozgrywał Gronowski. Gronowski, który w 59 minucie zdecydował się na strzał z 23 metra od bramki gości. Uderzył mocno i płasko, bramkarz zdołał odbić jego uderzenie, ale wobec dobitki Pawluczuka był już bezradny i z serc miejscowych posypała się lawina kamieni. Po strzelonej bramce Husar nie cofnął się do defensywy. Po pierwsze, to nie wypada, a po drugie, COKiS wyraźnie opadł z sił i kolejne bramki dla miejscowych wydawały się kwestią czasu. Warto wspomnieć o strzałach z dystansu P. Grzyba, Gronowskiego i A. Milera, więc wspominam, były i to bardzo groźne. Było też sporo zamieszania po zagraniach Dmitruka z prawej strony i rozczarowanie po wspaniałej indywidualnej akcji Nikiforuka. Gradu goli nie było, nie było nawet głupiego hattricka w wykonaniu Pawluczuka, nie wspominając o jego wyczynie z meczu z Błyskawicą. Była za to druga bramka Łukasza. W 80 minucie nasz snajper ustalił wynik spotkania na 2-0, posyłając piłkę do pustej bramki po dokładnym zagraniu A. Milera.

Husar udanie zrewanżował się COKiS – owi za porażkę na ich terenie. Punkty frajersko stracone w Ciechanowcu wróciły do Nurca. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i faktycznie, spaceru nie było. Najważniejsze, że kolejna drużyna została odprawiona z kwitkiem, a do kompletu zwycięstw w Twierdzy Nurzec brakuje tylko Iskry z Wyszek. Ten mecz już za niecałe dwa tygodnie wyjątkowo o 14.00. Zapraszamy!

HUSAR: K. Kowalczyk, T. Miszczuk, K. Miler, D. Wielogórski, M. Zalewski (K. Jezierski 90), P. Tararuj (A. Dmitruk 55), P. Grzyb, S. Gronowski, A. Miler, D. Nikiforuk (K. Wawrzyniak 82), Ł. Pawluczuk (M. Nowicki 90)

Żółte kartki: S. Gronowski


Autor: KJ | Dodano: 2014-04-30 12:41:01

Najbliższe spotkanie
Husar Nurzec Krypnianka Krypno

Data: 17.04.2016
Miejsce: Nurzec Stacja
Godzina: 14:00
Kolejka: 16
Ostatnie spotkanie
Tur II Bielsk Podlaski Husar Nurzec
2 0